sobota, 7 listopada 2015

Od Rosalie C.D. Olayi

Poskakałam trochę z Avatarem. Nie skakał od 3 dni i już zdążył zdurnieć. Czasami mu odwala. Na pierwszy rzut oka jest słodkim przytulasem, a na parcourze zachowuje się jak dureń. Odpuściłam sobie dalsze skoki. Pojechałam do stajni. Zdziwił mnie bardzo widok nieznajomej dziewczyny wychodzącej z prywatnej stajni. Wsiadła na karego andaluza. Wprowadziłam Avatar'a do boksu i rozsiodłałam rudzielca. Odniosłam sprzęt i zjadłam jabłko. Po chwili przybiegła do mnie mama.
-Rózia?- Zawołała jeszcze w korytarzu.
-Tu jestem.
-Posłuchaj, nie mam czasu dzisiaj wsiąść na Hazarda. Wzięła byś go na ujeżdżalnie?
-No dobra mogę go wziąć.-Westchnęłam.
-Dzięki skarbie.-Wyszła z siodlarni.
Zdjęłam z wieszaka siodło Siwka i poszłam go wyczyścić. Siwy zdziwił się, że to nie mama. No ale cóż. W życiu nie ma tak dobrze. otworzyłam boks Hazarda i weszłam do środka. W 5 minut wyczyściłam siwego i wzięłam się za siodłanie. W końcu wyprowadziłam "Hazardziątko"z boksu i wskoczyłam na jego grzbiet. Dopasowałam strzemiona i pojechałam na ujeżdżalnie. O dziwo nie zdziwił mnie widok dziewczyny na karym andaluzie. Rozprężyłam Hazia i pogalopowałam chwilę. Porobiliśmy kilka ćwiczeń i stwierdziłam, że już mu wystarczy. Kątem oka przez cały czas obserwowałam dziewczynę. W końcu ona także skończyła jazdę. Byłam pod wrażeniem jej i konia umiejętnościami. Byli bardzo zgraną parą. Udałyśmy się do stajni. Postanowiłam zagadać.
-Cześć jestem Rosalie a Ty?-Uśmiechnęłam się ciepło.
-Olayia.- Odwzajemniła uśmiech.
-Przyjechałaś dzisiaj?-Spytałam.
-Tak. Jestem tutaj nowa. A Ty?-Spojrzała na mnie.
-Ja jestem córką właścicieli.-Uśmiechnęłam się.- Śliczny koń.
<Olayia? Przepraszam, że tak długo :/>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz