niedziela, 1 listopada 2015

Od Dominic'a C.D. Diany


- Dominik! Wstawaj matole! - Oberwałem jakimś przedmiotem po głowie. - Dziś jedziesz bawić się z konikami. - Jason zaśmiał się podle. Pajac.
- Nic nie wiesz o jeździectwie! Sam jedziesz się tam uczyć!. - wyrzuciłem mu w twarz.
- Ty podła gadzino! Konie się po prostu mnie boją. To nie moja wina. - oburzył się blondyn.
Bez słowa wstałem i zacząłem się szykować. Wziąłem pierwsze lepsze ciuchy i wcisnąłem je do torby. Wyciągnąłem z szafy (dokładnie ze sterty ciuchów leżących na podłodze, krześle, parapecie i biurku) jakieś spodnie i biały T-shirt. Nie wiem co robiłem wczoraj, ale głowa mnie boli i to konkretnie. W ustach mam Saharę. 
***
- Shadow uspokój się d chole*y! To tylko ja. - złapałem konia lekko za grzywę. - Cichutko, nic się nie dzieje. Teraz Cię osiodłam i pojedziemy na krótką przejażdżkę. - pogłaskałem ją po łbie i spojrzałem jej w oczy. - Dawno się nie widzieliśmy...- Czemu ja gadam do konia?! Dobra zaczynam zachowywać się coraz dziwniej..Jak Jason.
Brakowało mi tego. Tak strasznie mi tego brakowało. Kocham jazdę. Musze przyznać, że jest tu pięknie. Cicho i tak..tak zielono. Znowu, znowu zachowuję się dziwnie. Zauważyłem jakąś postać jadącą w tym samym kierunku przede mną. Zwolniłem. Wolna jazda to coś nie dla mnie, ale i tak nie jest najgorzej. Dziewczyna uśmiechnęła się nieśmiało. Odwzajemniłem uśmiech. Z pod toczka wystawały jej niebieskie włosy. Była cholernie blada. Dobra Dominic to nie będzie takie złe. Musisz być miły i..
- Jesteś tu nowy? - spytała cicho.
- Tak. Jestem Dominic. - tylko nie palnij nic głupiego, dopiero ją poznałeś...
- Diana...też jestem tu nowa. - powiedziała cicho.
- Diana? Bardzo ładne imię..- znałem kiedyś pewną Dianę, była taka idealna. Szkoda, że jeż serce nie wytrzymało. Muszę jej zanieść kiedyś kwiatki na grób..

<Diano? Brak weny+brak czasu= kompletna beznadzieja>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz