Dokładnie o siódmej pięćdziesiąt jeden zaczęłam uparcie walić w drzwi do sypialni mojego brata.
- Sean! - wrzasnęłam, nadal uderzając pięścią w drzwi.
W odpowiedzi usłyszałam jedynie niewyraźne 'wal się'. Na chwilę przestałam dobijać się do drzwi, aby po kilkudziesięciu sekundach rozpocząć tą czynność od nowa, tym razem ze zdwojoną siłą. Wreszcie drzwi do pokoju otworzyły się i stanął w nich zaspany Sean.
- Która godzina? - spytał zaspany.
- Ósma - odparłam. - Za pięć.
Sean mruknął coś pod nosem i zamknął drzwi. Westchnęłam i wróciłam do swojego pokoju, by po raz kolejny sprawdzić czy na pewno wszystko spakowałam. Po przejrzeniu zawartości wszystkich szafek, półek itp., po raz trzeci dzisiaj, stwierdziłam, że wszystko co chciałam ze sobą zabrać było już w walizce. Wróciłam pod drzwi pokoju brata.
- Sean! Za dziesięć minut wyjeżdżam! - krzyknęłam. - Jeśli mam cię gdziekolwiek podrzucić to musisz się pospieszyć.
Poszłam do stajni, żeby pożegnać się z rodzicami. Mama pomogła mi wprowadzić mojego konia do przyczepy. Gdy wszystko było już gotowe do drogi, wróciłam do domu po kluczyki do samochodu.
- Ja prowadzę - oznajmił Sean, zgarniając z kuchennego blatu kluczyki.
- Nie ma mowy! - zaprotestowałam natychmiast, próbując odebrać bratu kluczyki.
Po kilku nieudanych próbach westchnęłam ostentacyjnie i udając "focha" udałam się do auta.
***
Zatrzymałam samochód przed budynkiem stajni. Wysiadłam i po chwili zobaczyłam zbliżającą się w moją stronę kobietę. Przedstawiła się jako właścicielka stadniny, Charlotte Clark. Zaproponowała, bym odprowadziła Night'a do stajni, a potem przyszła do biura po klucze od domku. Pani Clark wytłumaczyła mi również gdzie znajdę stajnię, akademik i jej gabinet. Wyprowadziłam Night'a z przyczepy i zaprowadziłam ogiera do stajni.
- Zaraz do ciebie wrócę - powiedziałam głaszcząc andaluza po szyi. Wyszłam ze stajni i skierowałam się do gabinetu państwa Clark, gdzie otrzymałam klucz do domku w akademiku. Zaniosłam do domku swoją walizkę, a sprzęt jeździecki do siodlarni i wróciłam do stajni. Podeszłam do boksu mojego konia. Pomyślałam, że fajnie byłoby trochę pozwiedzać, więc wróciłam się do siodlarni po szczotki i ogłowie Night'a. Kiedy ogier był już gotowy do jazdy wyprowadziłam go ze stajni, wskoczyłam na jego grzbiet i stępem ruszyłam przed siebie.
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz