sobota, 9 stycznia 2016

Od Katherine

Po obudzeniu się poszłam do łazienki i wykonałam tam poranne czynności. Po czym wyszłam, spakowałam szczoteczkę do zębów do kosmetyczki. Wszystkie rzeczy miałam już spakowane i przygotowane do wyjazdu. Ubrałam pośpiesznie rurki i białą, luźną koszulkę, a na to ciepłą kurtkę. Chwilę później byłam już u Magi. Klacz zarżała do mnie na powitanie. Pogłaskałam ją po grzbiecie i wzięłam się za szczotkowanie jej grzywy. Już dziś miałyśmy jechać do Stable Under Angels. Po jakimś czasie klacz była już czysta, jej grzywa porządnie wyczesana, a kopyta aż błyszczały od lakieru. Pan Wang czekał już na mnie i Magi, miał nas zawieść na stadninę...nałożyłam więc Magi uzdę i czaprak, po czym wyszłam z nią na dwór i wprowadziłam Magi do przyczepy. Pan Wang, pomógł mi schować do auta walizki, które już wcześniej przyniosłam. Po spakowaniu wszystkich rzeczy, pożegnałam się z mamą, wsiadłam do auta i pojechaliśmy. Cała podróż trwała może z pięć godzin. Mieliśmy w tym parę przerw, aby Magi trochę pobiegała, czy też zjadła.
Po dojechaniu na miejsce, rozpakowaniu się, zakwaterowaniu się i pożegnaniu się z Panem Wang, Zaprowadziłam Magi do stajni, po czym odnalazłam "domek", w którym miałam mieszkać przez najbliższy czas. Wzięłam się za rozpakowywanie walizek. Wieczorem poszłam do stajni zobaczyć jak się ma moja przyjaciółka. Jak zwykle zarżała na powitanie. Weszłam do boksu, w którym się znajdowała. Nagle usłyszałam, że ktoś jeszcze wszedł do stajni.
<ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz